Warszawa Polski [pl] | English [en]
[Karol Bieńkowski]

O mnie
Praca
Studia
Zdjęcia
Hobby
| Warszawa
| Muzyka
| Meksyk
| Ekwador
Linki
O stronie
English


Bardzo subiektywny i osobisty wybór miejsc, które zdążyłem polubić w ciągu tych paru lat kiedy mieszkam w Warszawie.

Praca w toku - pozstałe punkty wkrótce uzupełnię.

Pole Mokotowskie

Miejsce bardzo demokratyczne. Zgodnie tu żyją uczący się studenci, zbieracze puszek aluminiowych, warszafka na rolkach w strojach za kilka kPLN i starsze panie opalające się w bikini. Warszawski Central Park: jest zieleń, jest woda, widać wieżowce. Dobre miejsce i na rower (zwłaszcza na odpoczynek po dłuższej wycieczce), i na rolki (choć w upalne dni miękki asfalt), i żeby się pouczyć, i napić piwa. Knajpy też różnorodne, od studencko-dresiarskiej Marylyn (mam do niej sentyment) do snobistyczego Lolka. W lecie do późnej nocy tłum ludzi pijących na trawce piwo, mimo to dość bezpiecznie (często widzi się policje). Nawet po północy można tu zjeść kiełbaskę z grilla.

Na rower

Lotnisko Okęcie

Kopiec koło Bartyckiej

Wał wiślany od Czerniakowa do Siekierek

Park Szczęśliwicki

Świetna nawierzchnia na rolki - jest i boisko, gdzie można porobić ósemki, i alejki na których można poszaleć. Na rowerze można pozjeżdżać z góry, obok stoku narciarskiego.

Baseny i rury (czyli zjeżdżalnie oczywiście)

Rokosowska na Ochocie

Bardzo sympatyczny basen w ładnym, ceglanym budynku. W środku czysto i ładnie, i tanio. Rura oczywiście jest, całkiem wporzo, ale bez wielkich ekstrawagancji. Główny jego atut zimą to lodowisku tuż obok - po godzinie jazdy na łyżwach kąpiel jest jak znalazł.

Łabiszyńska na Targówku

Sama pływalnia ok. I już. Ale rura jest najlepsza jaką w życiu jechałem. Otwór rury (na wysokości kilkunastu metrów) kusi czerwonymi, mrugającymi światełkami, zupełnie jak na pasie startowym. Prawdziwy odlot jest jednak dopiero w środku.

Warszawianka

Duży basen, sporo atrakcji. Rury wporzo, choć zwykłe zjeżdżalnie fajniejsze. Pełny profesjonalizm.

Rozrywka

Kinoteka

Szlafrok

Galeria Mokotów

Fabryka Trzciny

Ni dom kultury, ni klub. A właściwie i dom kultury, i klub. Bywam tam rzadko, bo tylko na wykładach Fundacji Twórców Architektury, ale miejsce robi wrażenie. Wielkie przestrzenie, ciekawie urządzone pomieszczenia, w byłem fabryce. Można wypić piwo w miękkiej kanapie, wysłuchać wykładu w sali konferencyjnej, i zobaczyć obrazy w galerii.

Klubokawiarnia

Byłem raz, więc nie powinienem wymieniać, ale było naprawdę fajnie.

©2000-2008 Karol Bieńkowski
Zmodyfikowany: 2006-02-19 22:39
Reklama/Advertisement. Linki sponsorowane:
-
[moja małpa]
www.bienkowski.net
  [Valid XHTML 1.0!]